O ALBANII W REPORTAŻU TOMASZA SEKIELSKIEGO, CZYLI O DZIENNIKARSKIM DYLETANCTWIE

Drukuj
Warszawa, 29 marca 2015 r.



Do napisania poniższych refleksji skłoniły mnie rozmowy z wieloma osobami, które reportaż Tomasza Sekielskiego obejrzały, a także wpisy zupełnie obcych mi ludzi na Facebooku.


Ze Statutu Towarzystwa Polsko –Albańskiego

Paragraf 1

Stowarzyszenie o nazwie Towarzystwo Polsko-Albańskie, zwane dalej „Towarzystwem” jest dobrowolnym, samorządnym, trwałym zrzeszeniem mającym na celu:
a) pogłębianie przez członków wiedzy o Albanii i Albańczykach,

b)      b) inicjowanie przedsięwzięć służących propagowaniu w Polsce wiedzy o Albanii i Albańczykach, zwłaszcza o ich historii, języku i kulturze, a w szczególności zwalczanie niekorzystnych dla Albanii i Albańczyków stereotypów poprzez dostarczanie szerszym kręgom społeczeństwa polskiego obfitszej i obiektywnej informacji o sprawach albańskich.

 

***

40 min. filmu to wystarczająco dużo, żeby wyjaśnić, czym jest dług krwi i przebaczenie krwi wg Kanunu - albańskiego średniowiecznego kodeksu zwyczajowego, który reguluje wszystkie aspekty życia człowieka, od narodzin do śmierci.

Wystarczająco dużo, żeby powiedzieć, że Kodeks ten liczy 1263 paragrafy, że prawo do krwawej zemsty z powodu utraty honoru, stanowi jego niewielką część, że na przykład największą świętością dla Albańczyka jest besa, czyli przyrzeczenie, dotrzymanie słowa, a także szacunek i odpowiedzialność za gościa i przyjaciół, bo „Dom należy do Boga i gościa”, czego Państwo, jeżdżąc do Albanii, często doświadczali.

Wystarczająco dużo wreszcie, żeby zaznaczyć,  że czym innym jest zabójstwo honorowe, czym innym odwet, a czym innym śmierć w wyniku bandyckich porachunków.

Wyjaśnienie tych aspektów Kanunu dałoby widzowi możliwość szerszego spojrzenia na trudny problem długu krwi w albańskiej tradycji, pozwoliłoby lepiej zrozumieć nieznaną kulturę i choćby trochę uwolnić się od stereotypów przyklejonych do narodu, o którym mało wiemy.

Z rosnącym zdziwieniem, a potem z zażenowaniem patrzyliśmy jak doświadczony dziennikarz dopasowuje Kanun do swojej wizji „przerażającej Albanii” i jak wszystko mu się w tej wizji spójnie układa. Zobaczyliśmy na przykład cmentarze pełne grobów, jak można domniemywać, ofiar zemsty rodowej, jakby innych śmierci nie było. Złowrogi nastrój potęgowały góry – mroczne i nieprzyjazne, od których ciągnęło chłodem wieczności, a beznadzieję – ubogie bazary i ludzie oraz walające się śmieci. Wyjaśnienia długu krwi przez Albańczyków zostały przy montażu tak ściachane i przycięte pod tezę, że praktycznie niewiele z nich wynikało.

W rezultacie otrzymaliśmy boleśnie stereotypowy obraz „krwawej dziczy”, z którą słabe państwo nie może sobie poradzić. Otrzymaliśmy Albanię, której należy się bać, do której strach jechać, cofniętą do średniowiecza. Nie było nawet próby wychylenia się poza ten stereotyp, spojrzenia na kraj inaczej, głębiej, uczciwego postawienia choćby paru pytań: „czym tak naprawdę jest Kanun?, dlaczego krwawa zemsta wciąż jest żywotna na północy Albanii (nie w całej Albanii!)?”

Otrzymaliśmy schematyczny, efekciarski (imponujące, trzeba przyznać, wizualne fajerwerki) pseudodokument w stylu sensacji wczesnego Wołoszańskiego. Dokument, który obnażył dyletanctwo, brak obiektywizmu Prowadzącego i jego nietolerowanie Inności. Co rasowemu dziennikarzowi nie przystoi.

Ofiarą medialnego badziewia stała się Albania. Nie po raz pierwszy, niestety.

 

Szanowni Państwo,

Od kilkunastu lat śledzę prasę albańską, także albańskie blogi i ani razu, naprawdę ani razu, nie natrafiłam na krzywdzącą, złą opinię o Polsce i Polakach. Postrzegani jesteśmy bardzo sympatycznie i życzliwie. W polskich mediach jest odwrotnie – im biedniejszy, słabszy kraj, tym więcej wyszydzania i pogardy. Takie postawy kształtują także media, niedouczeni dziennikarze, dla których  liczy się szybkość, mamona i klikalność. Bardzo trudno jest przełamać stereotyp, ale powinno się do tego dążyć.

Tym z Państwa, którzy czują niedosyt, albo głód poznawczy i pragnęliby dowiedzieć się więcej o Kanunie, wyrobić sobie o nim własny pogląd, polecam kilka pozycji publicystycznych, literackich i filmowych:

1.      Marta Kołczyńska, Jedna krew, jeden język, jedne obyczaje. Zarys etnografii Kosowa, w: Joanna Minksztym (red.), Śladami Kanunu. Kultura albańska w wieloetnicznym Kosowie, Poznań 2011.

2.      Karolina Bielenin, Zgodnie z Kanunem, czyli o prawie zwyczajowym w Albanii

http://etnologia.pl/europa/teksty/zgodnie-z-kanunem-prawo-zwyczajowe-w-albanii.php

3.      Ismail Kadare, Krew za krew, Warszawa 1988.

4.      Vendetta [dokumentalny film pol.], 1996, reż. Jerzy Śladkowski.

W tym, a najpóźniej w przyszłym roku, powinien ukazać się Kanun w języku polskim, w tłumaczeniu Danuty Kulczyckiej i Rigelsa Halili, z obszernym 150-stronocowym wstępem objaśniającym.

 

Ci z Państwa, którzy chcieliby się wypowiedzieć na temat obejrzanego filmu, albo  mają pomysły na przełamywanie medialnych stereotypów, namawiam gorąco do pisania mejlowo do Towarzystwa: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., a także na bloga Haxhiego Dully „Moim okiem”, którego wpis z 27 marca br., zamieszczony poniżej, także dotyczy omawianego wyżej reportażu.

 

Dorota Horodyska,

 

Prezes TPA

 

Link do bloga Haxhiego:

http://www.tokfm.pl/blogi/me-syrin-tim/2015/03/cos_ekstremalnego_najlepiej_albanskiego/1#opinions

oraz cały wpis:

 

COŚ EKSTREMALNEGO, NAJLEPIEJ ALBAŃSKIEGO            

     Jak Polak pojedzie do Kosowa lub Albanii, to potem czytam w internecie  pełne zachwytu opisy gościnności  ludzi, pięknych krajobrazów, smacznego jedzenia. Prawie każdy opisujący swoją albańską przygodę, podkreśla ,że miał zupełnie inne wyobrażenie o tych bałkańskich, mało znanych krajach. Te inne, złe  wyobrażenia niestety kształtują media, których pracownicy nie są zainteresowani żeby  poznać i zrozumieć, a pokazać sensację  i zarobić.  

      Polskie media mało zainteresowane są Bałkanami. Ale od czasu do czasu, jak to sobie wyobrażam,  na kolegiach  redakcyjnych pada propozycja żeby widzom pokazać coś ekstremalnego. A gdzie tego szukać? Oczywiście w Albanii, bo raz ,że nie aż tak daleko, a dwa, jak redaktorom wiadomo,   kobiety przebierają się tam za mężczyzn, a mężczyźni w wolnych chwilach od mafijnych zajęć – mszczą się mordując według nakazów Kanunu.  Jak temat zostanie przyjęty, redaktor pakuje kamerę i jedzie do tego dzikiego kraju kręcić  materiał zgodnie z założoną tezą: pokazujemy piękną, dziką przyrodę i okropnych ludzi z ich okropnymi obyczajami plus przebitka na biednych ludzi i opustoszały bazar.  „Cywilizowany” polski dziennikarz zrobi współczującą minę, wysili się nawet na pozory obiektywizmu, ale wypowiedzi swoich „dzikich” rozmówców przytnie tak, by pasowały mu do jego tezy.

  Tak na marginesie, mieszkam w Polsce i lubię Polaków, ale u wielu  drażni mnie ich poczucie wyższości, lekceważenia narodów nie  zaliczających się najbogatszych w Unii Europejskiej. Znajomy psycholog tłumaczył mi to polskim kompleksem niższości, a tym samym rekompensowania sobie tego poczucia na innych, kogo uważają za gorszych od siebie.

   Minie jakiś czas, w którejś  redakcji znowu komuś  wpadnie do głowy, żeby pokazać coś ekstremalnego. Kolejnemu  dziennikarzowi objawi się „oryginalna” myśl sfilmowania kobiety żyjącej na prawach mężczyzny lub pokazania zemsty rodowej.  Ironizuję, ale tak to wygląda.

     Na dodatek, niestety zawsze znajdą się osoby znające  język albański, które zgodzą się być tłumaczami i przewodnikami dziennikarzy. Znam osoby, które ubolewając na postrzeganiu Albańczyków przez polskie media, szybko o tym zapominają, gdy mają okazję współpracować z „telewizorami” i godzą pomagać w utrwalaniu stereotypów.

    Jedna z telewizji ostatnio pokazała film o Albanii, w którym już w pierwszym ujęciu dziennikarz przyjmując wystudiowaną pozę  wygłosił opinię: to przerażający kraj. Pomyślałem, przyznam złośliwie, że gdybym chciał pięknym odpłacić za nadobne, to korzystając ze wzorów polskich mediów, cudzoziemcom  pokazałbym Polskę w taki sam, stereotypowy, tabloidalny   sposób. Na początku, robiąc mądrą minę,  zaznaczyłbym  że to kraj UE drugiej kategorii. Sfilmowałbym pijanych  meneli z warszawskiego dworca centralnego, kilku narkomanów,  zafajdane przez psy trawniki, wstawiłbym migawkę o biciu i molestowaniu dzieci przez księży oraz  obowiązkowo dodając makabrę o zabijaniu niemowląt i chowaniu ich ciał w beczkach. W wiejskim  sklepie nakręciłbym zeszyt sklepowej, w której zapisuje ile i komu daje chleba „na krechę” z wyjaśnieniem, że  Polacy przymierają głodem. Ostrzegłbym przed łysymi mężczyznami w dresach, ubolewał nad kradzieżami samochodów, brzydkimi miastami, brudnymi jeziorami i rzekami oraz nad zimnym nawet latem Bałtykiem oraz na koniec apelował, o ostrożność, bo Polacy lubią oszukiwać. Co prawda najbardziej swoich rodaków, ale to już szczegół.

    Taki film wyemitowany za granicą wzbudziłby powszechne oburzenie Polaków ( bardzo czułych na to jak inne narody ich postrzegają) ,że  to niegodne szkalowanie ich ojczyzny. Oj działoby się! 

    Albańczycy mają ciekawą tradycje, obyczaje, kulturę. Ich inność może być fascynująca dla ludzi, którzy nie postrzegają świata stereotypowo. Gdyby wszędzie i wszyscy ludzie  byli tacy sami, nie miałoby sensu wyruszać poza rogatki swojej ulicy.  Mam wrażenie, że polscy dziennikarze weszli tylko na jeden, ciemny  albański zaułek  i kręcą się po nim w kółko. I żeby chociaż potrafili za każdym razem inaczej go pokazać...

Haxhi Dulla

tj

 Link, pod którym można obejrzeć reportaż Tomasza Sekielskiego z cyklu "Po prostu" (TVP1, 25 marca 2015 r.)

vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/po-prostu-program-tomasza-sekielskiego/wideo/25032015/19404033

 

 

 

 

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd